Blog

Fabryka Lloyda w pandemii, czyli…

 

…kiedy życie przez cały rok daje tylko cytryny

Rok 2020 nie oszczędza nikogo. W internecie już dawno aktualnie trwający rok został „zbanowany”. Rzeczywistość, przekazywaną najczęściej w memach, trudno odbierać inaczej niż jako słodko-gorzki żart. W rozmowach dajemy sobie nadzieję, że już niebawem, naprawdę za parę chwil, wszystko, co dotychczas złe – skończy się. Wraz z nastaniem nowego roku. Jednak czy przypadkiem, traktując ten magiczny przełom roku jako koniec wszelkich ubiegłorocznych niepowodzeń, nie szkodzimy sobie bardziej?

 

Nasza rzeczywistość w czasach zarazy

W ostatnim miesiącu musieliśmy w Fabryce Lloyda przełożyć na przyszły rok lub odwołać kilkadziesiąt wydarzeń. Od początku naszej działalności stale borykamy się z obostrzeniami, z utrudnieniami reżimu sanitarnego i, w skrócie, po prostu nie wykorzystując w całości potencjału naszego miejsca. Fabryka Lloyda powstała, aby gościć na koncertach prawie 1000 osób naraz. Fabryka Lloyda powstała, aby co weekend tętnić życiem, przyjmować weselników, jubilatów i uczestników konferencji. Wreszcie – Fabryka Lloyda to miejsce, które najpiękniej prezentuje się, kiedy jest wypełnione rozmowami, muzyką, zapachami pyszności dochodzącymi z kuchni. Kiedy jest otwarte dla ludzi i dla kultury.

 

Co się u nas działo?

Wnętrza Fabryki od lipca były praktycznie co weekend wypełnione: muzyką na żywo, wieczorami tematycznymi, bankietami, konferencjami, dużymi koncertami. W czym haczyk? Przecież to brzmi świetnie! To prawda, jednak kiedy uświadomimy sobie, że to wszystko działo się najpierw na 50%, a później na 25% możliwości obiektu, to wyczekiwanie na koniec pandemii staje się dużo trudniejsze.

 

Udało nam się zorganizować niesamowity koncert Darii Zawiałow we wrześniu. Daria z zespołem zgodzili się zagrać dwa koncerty jednego dnia, dając tym samym większej liczbie osób możliwość usłyszenia ostatków z ich trasy „Helsinki”.

 

  

 

W październiku gościliśmy dwie niesamowicie energetyczne ekipy – Luxtorpedę oraz Ørganka. Jednak te koncerty mogliśmy zrealizować, wpuszczając już tylko 25% obłożenia sali. Pozytywną stroną tych wydarzeń jest oczywiście sam fakt możliwości realizacji koncertów, ale również wysoki standard zachowania reżimu sanitarnego i swoboda przestrzeni dla naszych gości.

 

                                                                                 

 

Wielki test

Ostatnio w zespole uświadomiliśmy sobie, że nie znamy innej rzeczywistości niż działanie w pandemii. To paradoksalnie najlepszy test dla nowego miejsca. Wracając do pytania ze wstępu, odpowiadam: tak – nie ma co się łudzić, że rzeczywistość 1 stycznia 2021 nagle nabierze pięknych barw. Ale uświadomienie sobie tej prostej rzeczy jest o wiele cenniejsze niż wszystkie pokłady nadziei. Dlatego tym bardziej, Drodzy Czytelnicy i Sympatycy Lloyda, ważne jest, abyście o nas pamiętali. Możecie zamówić kilka pozycji z cateringu świątecznego i kupić voucher. Bo gdy już wrócimy do Was w całej okazałości, to gwarantujemy, że będziemy nieustannie wykorzystywać do granic potencjał tego miejsca.

 

Żeby z cytryn móc w końcu zrobić lemoniadę

Spotkajmy się przy barze, napijmy się naszych autorskich drinków. Zjedzmy burgera Lloyda w czarnej bułce. Porozmawiajmy o ciekawych pomysłach, planach na lato albo najpiękniejszej wizji wesela. Przejdźmy się antresolą, stańmy na mostku i obserwujmy, co się dzieje na scenie. Ale najpierw wróćmy wszyscy do zdrowia i lepszej rzeczywistości. Żeby w końcu cała kultura mogła wypić słodką i orzeźwiającą lemoniadę z cytryn zebranych przez cały rok…

 

                                                                                

 

 

Cichy listopad w Fabryce Lloyda. Kilka słów od naszych kucharzy

 

 

Listopad sprzyja przebywaniu w domowym zaciszu. Pogoda zachęca do bunkrowania się w kuchni i pichceniu jedzenia, którego podstawowymi składnikami są cytryny, goździki, korzeń imbiru oraz przyprawy korzenne. Wielkimi krokami zbliżamy się ku zimie i do korzystania z dobrodziejstw, które wcześniej przyniosła nam jesień.

Nasi kucharze są zdecydowanymi fanami korzystania z sezonowych owoców i warzyw. Niestety, w tym roku pandemia pokrzyżowała plany na halloween czy wiele innych wieczorów tematycznych. Na szczęście wcale nie próżnujemy, lecz działamy – realizując cateringi i przygotowując się do ponownego otwarcia.

W tym tygodniu w ramach wpisu na blogu przygotowaliśmy dla Was, Drodzy Czytelnicy, trzy ciekawe przepisy. Zachęcamy, abyście skorzystali ze sprawdzonych przez nas jesienno-zimowych zapraw. Próbujcie, delektujcie się, podzielcie się z nami zdjęciami swoich wyrobów. Może już niebawem będzie okazja do porównania smakowych doznań w Fabryce Lloyda przy lampce wina? Mamy nadzieję, że tak!

 

Gruszki w czerwonym winie

SKŁADNIKI: 6 gruszek (raczej małych i twardych), 1,5 szklanki czerwonego, wytrawnego wina, 1 szklanka wody, 3 ziarnka ziela angielskiego, 1 laska cynamonu, 4 goździki, sok z 3 pomarańczy oraz sok z 2 cytryn

PRZYGOTOWANIE: Gruszki obierz, pozostawiając ogonki. Włóż do rondelka. Zalej winem i wodą, dodaj wszystkie przyprawy, miód i soki z pomarańczy i cytryn. Gotuj, aż owoce staną się miękkie, ale wciąż jędrne, ok. 30 minut (zależy od wielkości), od czasu do czasu obracając je w płynie. Zostaw gruszki w płynie na 24 godziny. Owoce wyjmij na półmisek. Sos pozostały w garnuszku gotuj, aż część płynów wyparuje i zgęstnieje. Polej owoce ciepłym sosem. Możesz zawekować. Gruszek używaj jako dodatek do serów, mięs czy deserów. Świetnie sprawdzają się również jako jesienna przekąska.

 

Cytryny marynowane w rumie

SKŁADNIKI: na słoik litrowy 5 cytryn, 300 ml rumu, 200 ml miodu, 4 goździki, 4 łyżeczki cynamonu i starty imbir do smaku.

PRZYGOTOWANIE: Aby marynata nie zrobiła się gorzka, cytryny obierz ze skóry tak, aby pozostały „gołe” (również bez białej, miękkiej skórki). Pokrój w grubsze plastry, usuń ewentualne pestki i wrzuć do słoika. Zalej rumem oraz miodem, dodaj przyprawy korzenne oraz imbir. Zakręć słoik i wymieszaj. Trzymaj w lodówce przez minimum trzy dni, zanim użyjesz. Co jakiś czas potrząśnij słoikiem w celu wymieszania. Stosuj jako dodatek do herbaty lub jako jesienny drink, rozcieńczając z wodą.

 

 

Dynia w zalewie octowej

SKŁADNIKI: 1 kg dyni (waga po obraniu, samego miąższu), 2 szklanki wody, 1 szklanka octu 10%,

300 g cukru, 8-10 goździków, paczka gorczycy

PRZYGOTOWANIE:

Dynię obierz, wyrzuć miękki środek z pestkami i sam twardy miąższ pokrój w kostkę o wielkości 1,5 cm. Do garnka wlej wodę, ocet, cukier oraz przyprawy. Całość zagotuj. Dynię wrzuć, kiedy zalewa będzie już wrzała. Dynię gotuj 8-9 minut w zalewie, następnie zdejmij z ognia i przełóż do wyparzonych słoiczków. Dynię zalej zalewą, wyjmując wcześniej goździki z zalewy. Tak przygotowane słoiczki zakręć i postaw do góry dnem lub poddaj pasteryzacji przez 10 minut.